maj
01

To była grupa śmierci

W miniony weekend poznaliśmy drużyny, które awansowały do Final Four Ligi Mistrzów. Połowę stawki, która zagra w Kolonii tworzą zespoły występujące w grupie B.

Czyli w grupie w której grali również „żółto-biało-niebiescy”. Co ciekawe taka sytuacja spotyka ich drugi raz z rzędu, ponieważ rok temu w Final Four zagrały Rhein-Neckar Loewen i FC Barcelona Borges, czyli także grupowi rywale kielczan.

Mecze ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów pokazały jaką piękną dyscypliną jest piłka ręczna. Największe emocje były w pojedynkach Reale Ademar z Fuechse Berlin. Odrobić jedenaście bramek to świetna sprawa. Rzadko się to zdarza. Chyba mało kto przed rewanżem w Berlinie stawiał na „Lisy”. Ten sezon pokazuje, że berlińczycy są już drużyną europejskiego Topu. I to dość szybko i przebojowo się tam dostali. W swoim pierwszym sezonie zagrać w Final Four Ligi Mistrzów… Nic tylko im pozazdrościć.

W F4 zagra też inna drużyna, która grała w grupie z kielczanami, czyli Atletico Madryt. Oni w drodze do tego turnieju pokonali Cimos Koper. Słoweńcy kolejny raz zaszokowali wszystkich swoją dobrą grą. Gdyby mieli trochę więcej szczęścia w rewanżowym pojedynku w Hiszpanii to kto wie… może teraz kupowaliby bilety do Koloni?

Sytuacja ta pokazuje, ze kielecka grupa bez wątpienia była grupą śmierci. Udowadniają to wyniki drużyn, które z niej wyszły. Teraz czekamy na losowanie par półfinałowych. To może być kluczowy moment. Wielu pewnie marzy o finale Atletico Madryt – THW Kiel.

I pewnie taki mecz byłby wspaniały. Ale mi się marzy taki pojedynek w półfinale. Myślę, że dobrym zwieńczeniem roku dla AG Kopenhagi lub Fuechse Berlin byłby udział w finale Ligi Mistrzów. To co te drużyny pokazały w tym sezonie świadczy o tym, że zasługują na taki sukces.

Taka sytuacja pokazałaby też, że warto walczyć w Lidze Mistrzów. A jeżeli jest się dobrym zespołem można osiągnąć wiele. Champions League wcale nie musi być zdominowana przez Barcelonę, Atletico, czy THW.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Gadu-Gadu Live

kwi
23

Małe zmiany

Od jakiegoś czasu zastanawiałem się co zrobić, aby zwiększyć popularność strony. Z jednej strony myślałem o subskrypcjach mailowych, tak jak to miało miejsce w poprzedniej wersji bloga.

Uważam, że lepszym rozwiązaniem będzie promocja poprzez Facebook. Dlatego teraz klikając na przycisk „Lubię to” po prawej będziecie mogli polubić tego bloga. Dzięki temu będziecie mieli najszybszy dostęp do wpisów i notek publikowanym na nim.

Tak więc zapraszam wszystkich do polubienia i udostępniania znajomym.

Pozdrawiam, Wojciech Staniec

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Gadu-Gadu Live

kwi
21

Dziesięć minut zdecydowało o wyniku

Spotkanie ze Stalą Mielec można podzielić na dwie części. Pierwsza – wyrównana, pod nieznaczne dyktando kielczan i druga, czyli pełna dominacja gospodarzy.

Ta pierwsza część meczu trwała pięćdziesiąt minut. Wtedy kielczanie grali poniżej swoich możliwości, głównie w ataku. Bo cały czas, szczególnie przed przerwą fajnie grała nasza defensywa. Kielczanom dużo w niej wychodziło, potrafili niemal wyjąć piłkę z rąk zawodników Stali. Jak Bartek Tomczak, który wziął sobie piłkę, którą trzymał Łukasz Janyst. Naprawdę kapitalna akcja!

Jak już wspomniałem wcześniej dużym problemem w grze naszej drużyny był atak, a raczej skuteczność. Bardzo dobry mecz rozegrał bramkarz Stali Adam Wolański. Ale to też nie jest tak, że kielczanie grali jakoś bardzo źle. Można powiedzieć, że po prostu nie przycisnęli mielczan.

Zrobili to dopiero w drugiej części spotkania, czyli w ostatnich dziesięciu minutach. Za ten okres należą im się ogromne brawa. Do świetnej obrony dołączyła lepsza gra w ataku. No i „żółto-biało-niebiescy” wyprowadzili dużo kontrataków, czyli zdobywali tzw. najłatwiejsze bramki. Zwycięstwo 36:23 robi wrażenie.

No, a już w niedzielę kolejny mecz obu drużyn. Kielczanie będą musieli w nim od początku przycisnąć Stal i „zagrać swoje”. Miejmy nadzieję, że tak będzie i nasi będą prowadzić już 2:0. Ważne jest też, aby nikt z zawodników nie doznał kontuzji.

Dziś graliśmy ze Stalą, choć mogliśmy z… Atletico Madryt. W sobotę ta drużyna w Lidze Mistrzów zmierzyła się z Cimosem Koper, czyli zespołem, z którym przegrali kielczanie. Tym bardziej szkoda, że Słoweńcy wygrali z Atletico trzema bramkami. No, ale nie ma się co załamywać. Już we wrześniu kolejna szansa w Lidze Mistrzów!

fot. Grzegorz Tatar

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Gadu-Gadu Live

Starsze posty &laquo