W miniony weekend poznaliśmy drużyny, które awansowały do Final Four Ligi Mistrzów. Połowę stawki, która zagra w Kolonii tworzą zespoły występujące w grupie B.
Czyli w grupie w której grali również „żółto-biało-niebiescy”. Co ciekawe taka sytuacja spotyka ich drugi raz z rzędu, ponieważ rok temu w Final Four zagrały Rhein-Neckar Loewen i FC Barcelona Borges, czyli także grupowi rywale kielczan.
Mecze ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów pokazały jaką piękną dyscypliną jest piłka ręczna. Największe emocje były w pojedynkach Reale Ademar z Fuechse Berlin. Odrobić jedenaście bramek to świetna sprawa. Rzadko się to zdarza. Chyba mało kto przed rewanżem w Berlinie stawiał na „Lisy”. Ten sezon pokazuje, że berlińczycy są już drużyną europejskiego Topu. I to dość szybko i przebojowo się tam dostali. W swoim pierwszym sezonie zagrać w Final Four Ligi Mistrzów… Nic tylko im pozazdrościć.
W F4 zagra też inna drużyna, która grała w grupie z kielczanami, czyli Atletico Madryt. Oni w drodze do tego turnieju pokonali Cimos Koper. Słoweńcy kolejny raz zaszokowali wszystkich swoją dobrą grą. Gdyby mieli trochę więcej szczęścia w rewanżowym pojedynku w Hiszpanii to kto wie… może teraz kupowaliby bilety do Koloni?
Sytuacja ta pokazuje, ze kielecka grupa bez wątpienia była grupą śmierci. Udowadniają to wyniki drużyn, które z niej wyszły. Teraz czekamy na losowanie par półfinałowych. To może być kluczowy moment. Wielu pewnie marzy o finale Atletico Madryt – THW Kiel.
I pewnie taki mecz byłby wspaniały. Ale mi się marzy taki pojedynek w półfinale. Myślę, że dobrym zwieńczeniem roku dla AG Kopenhagi lub Fuechse Berlin byłby udział w finale Ligi Mistrzów. To co te drużyny pokazały w tym sezonie świadczy o tym, że zasługują na taki sukces.
Taka sytuacja pokazałaby też, że warto walczyć w Lidze Mistrzów. A jeżeli jest się dobrym zespołem można osiągnąć wiele. Champions League wcale nie musi być zdominowana przez Barcelonę, Atletico, czy THW.



